Strasznie zirytowało mnie zachowanie Jev'a. Nie chciał się ze mną podzielić tym, co zamierzał zrobić. Ja bym mu powiedziała. Chyba.
Westchnęłam i pokręciłam głową. Przez chwilę patrzyłam na miejsce, w którym zniknął Jev, a potem po prostu odwróciłam się i poszłam.
Uznałam, że przebywam w Londynie już za długo. Wzięłam, więc mojego McLarena i wróciłam do Sheffield. Sheffield było położone jakieś trzy godziny od stolicy.
- Mój domek - uśmiechnęłam się, gdy zaparkowałam pod sporą willą.
Z radosną aurą zaczęłam zmierzać w kierunku drzwi wejściowych.
Już po kilku minutach leżałam plackiem na kanapie, oglądałam film "Van Helsing" (bawiła mnie tam to, że dziwnie przedstawiali wampiry i na dodatek mówili, że nie możemy mieć dzieci, więc składamy jakieś dziwaczne jaja) i piłam sobie kawę.
Nagle ktoś głośno zapukał do moich drzwi.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz