piątek, 22 sierpnia 2014

Od Katherine - CD historii Jev'a

Thomas spojrzał po nas. Wzruszyłam ramionami, notując w notatniku wszystkie potrzebne informacje. Pavlo przez chwilę drapał się po brodzie, aż wreszcie powiedział:
- Nazwiska.
- Jakie nazwiska? - zainteresowałam się, podnosząc wzrok znad kartki.
- Nazwiska szpiegów pana Jev'a - spojrzał na wampira siedzącego przed nami. - Czy mógłby pan je nam zdradzić?
Rzucił mu spojrzenie, jakby ten był głupi. Nie uszło to uwadze Pavla i cicho warknął.
- Obawiam się, że nie - oznajmił Jev, wstając. - Ja już pójdę. Do zobaczenia.
Nikt mu nie odpowiedział, a ten wyszedł i zostawił nas samych. Pociągnęłam długi łyk z mojego kieliszka, a Pavlo mi zrównał. Pijak, jak nic. Zresztą nie byłam lepsza.
- Nie jestem pewien, czy można mu ufać - rzekł, gdy odstawił wino od ust. - Nie jest posłuszny, ani karny. Czemu mielibyśmy go słuchać, skoro on nie słucha nas?
Thomas w zastanowieniu skinął głową. Ja ponownie wzruszyłam ramionami, co ostatnio robiłam bardzo często. Czasy były takie, że nie wiedziało się, co robić.
- Interesuje mnie, kto teraz nimi przewodzi - powiedziałam. - Na pewno Mały Jonny miał jakiegoś zastępcę.
- Jonathan Williams był ciekawym człowiekiem - odpowiedział powoli Thomas. - I bardzo nieufnym. Także jestem jednak pewny, że musiał kogoś wyznaczyć na swoje miejsce, jeśli on, by zginął.
- Może jego żona? - zaproponowałam. - Nazywa się... Claudia Williams, prawda?
- Ma jeszcze siedemnastoletniego syna Carlosa - zauważył Pavlo.
Westchnęłam i z głośnym klapnięciem zamknęłam notatnik. Odłożyłam posty już kieliszek na stolik i zapadłam się w swoje siedzenie. W moim gabinecie przebrałam się w niewygodną, granatową sukienkę do kolan. Była wyposażona w gorset, który został zaciśnięty tak mocno, że jakbym musiała oddychać to już dawno straciłabym dech w płucach. Nie mogłam jednak ustanowić się wygodnie na siedzeniu, ponieważ czułam się zbyt sztywno. Powróciłam do mojej prostej pozy, ale i ona niewiele nic dała, więc wstałam.
- Dobra, chłopaki - poklepałam Pavla po ramieniu. - Ja wracam do domu.
- Jeszcze nie - zatrzymał mnie Thomas. - Przecież jeszcze nie skończyli przynosić głów.
- A może powinniśmy to zatrzymać? - machnęłam ramionami w geście irytacji. - Za dużo osób zginęło! Słyszeliście Jev'a!
Spojrzeli po sobie, a w ich oczach pojawiły się błyski żalu i poczucia winy.
- Zrobimy coś lepszego - omiótł mnie wzrokiem. - Wracaj do domu i przebierz się w wygodne cichy. Weź ze sobą jakąś broń i... - rzucił mi znaczące spojrzenie - ...medalion.
- Co!? - krzyknęłam. - Miał zostać na wojnę! Jest jednorazowy! Christopher mówił...
- Wojna już się zaczęła - mruknął. - Christopher był dzielnym wampirem i wiemy, że postąpił dobrze wybierając ciebie na następczyni jego klanu. Idź. Teraz my wchodzimy do akcji.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz