czwartek, 21 sierpnia 2014

Od Katherine - CD historii Jev'a

Pavlo przeklną pod nosem, ja przewróciłam oczami, a jedynie Thomas zachował spokój i powagę. Oczywiście nie zapomniał zgromić nas wzrokiem. Był zaledwie sto pięćdziesiąt lat ode mnie starszy, a mądrzył się, jak nie wiadomo kto. Przy nim Pavlo wychodził na dzieciaka.
- A ile chciałbyś dostać za podzielenie się z nami tą informacją? - zapytał grzecznie Jev'a.
- Kurwa! - krzyknął Pavlo. - Chyba nie myślisz, że będziemy mu płacić za informacje!? Mowy nie ma! Jako członek Stowarzyszenia Klanów Anglii ma obowiązek nam o tym powiedzieć, a po za tym musi zabijać! Kto, by o tym słyszał, żeby nie wykonywał poleceń!? Śmierć grozi nieposłusznym dupkom!
- Zasada trzynasta, podpunkt drugi - wyrecytowałam z pamięci, kiwając głową.
Pavlo wskazał na mnie obiema dłońmi.
- Widzicie? Pani wszystkowiedząca może wam powiedzieć!
- Faktycznie. Prawo mówi, że należy ukarać nieposłusznych, a jednak... -Thomas zawiesił się i spojrzał pytająco na Jev'a.
- Jev Roth - przedstawił się.
- A jednak pan Roth posiada przydatne informacje, które mogą pomóc nam w walce z wrogiem - kontynuował. - Musimy wszystko przedyskutować. Myślę, że rada przywódców będzie odpowiednia...
- Nie! - Pavlo prawie upadł na kolana, krzycząc z żalem. - Błagam! Tylko nie rada! Wszystko tylko nie rada! Na radzie nie można pić i trzeba siedzieć przez te kilka godzin na niewygodnym krześle!
Gorliwie pokiwałam głową, patrząc błagająco.
- Możesz kazać mi pić bimber, ale nie zwołuj rady.
- Ty to nawet wypiłabyś kwas - zauważył Thomas i machnął dłonią. - Zwołuję radę!
- Potwór - syknęłam i zaczęłam wyciskać włosy z whisky. - Mogę prosić chociaż o dziesięć minut na zmianę ubrania? Pójdę do swojego gabinetu. To piętro wyżej, tak? Nie byłam tam od kilku, bitych miesięcy. Zapomniałam, jak wygląda. A moja księgowa nazywa się... Wendy, tak? Siedzi całe dnie za biurkiem, choć to ja powinnam to robić. Chyba ją wywalę i znowu zacznę pracować. Siedzenie za biurkiem jest przecież takie seksy. Dodać oczywiście stopy w czarnych szpilkach trzymane na biurku i czerwone wino... Tak to klientów mogłabym przyjmować...
- Idź już! - Thomas klepnął mnie w ramię. - Za dziesięć minut spotykamy się w pokoju obok, pokoju rad. Panie Roth, będzie pan tam naszym gościem i zobaczymy, co dalej.
- Przemycę gin - szepnęłam do Pavlo, który uśmiechnął się szeroko i wyszłam z sali, udając się do biura.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz