sobota, 30 sierpnia 2014

Od Katherine - CD historii Jev'a

- Wendy, kończysz zmianę - oznajmiłam, wchodząc do pomieszczenia. - Przejmuję gabinet.
Minęły dwa dni od przywrócenia wszystkim pamięci. Do tego czasu zaczęłam częściej pracować, zajmować się dokumentacją oraz odkryciami naukowymi. Zaczęłam wymyślać różne substancje, które powodowały u ludzi różne stany, np. gorączkę, biegunkę, czy... przemianę w wampira. Oczywiście - za ich pozwoleniem.
Postanowiłam usunąć się na dobre z życia Jev'a. Jak wcześniej ustaliłam - nie byłam dla niego dobrą partią. To było proste i logiczne. Nie pasowaliśmy do siebie. Lepiej, by mu było z Shevy lub jakąkolwiek inną wampirzycą.
Wendy - drobna blondynka o słowiańskiej urodzie - była moją zastępczynią. Miała zaledwie sto lat i posłuszny charakter. Można ją było nazwać nawet masochistką, ponieważ lubiła, kiedy nią się pomiatało. Ustaliłyśmy grafik - ona pracowała od ósmej do osiemnastej, a ja od osiemnastej do czwartej.
Posłusznie skinęła głową uporządkowała wszystkie swoje rzeczy i bez słowa zniknęła z gabinetu. Rzuciłam torebkę na biurko i usiadłam na krześle, kładąc nogi odziane w wysokie, czarne obcasy na blacie. Oprócz tego miałam na sobie biurową, czarną spódnicę do kolan, z małym rozcięciem z boku oraz bawełnianą, białą koszulę, przez którą prześwitywał mój również biały stanik. Nie robiłam sobie problemu, ponieważ nie miałam kompleksów na temat moich piersi. Podwójna, naturalna miseczka D i wszystkie oczy kierują się w twoją stronę.
Wyjęłam z torebki książkę "Znak czterech" o przygodach Sherlock'a Holmes'a, które jak wiadomo - uwielbiałam - i odpłynęłam w swoją krainę. Obudziło mnie pukanie do drzwi.
- Proszę! - krzyknęłam, nie robiąc sobie najmniejszego problemu ze zdjęcia nóg z biurka lub zamknięcie książki. Gdy uniosłam wzrok, omal nie spadłam z krzesła. Do gabinetu wszedł Jev.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz