piątek, 8 sierpnia 2014

Od Jev'a - CD historii Katherine

Uśmiechnąłem się.
- Kocham cię - odparłem i jednym ruchem wyskoczyłem z basenu z Katherine na rękach.
- Jesteś cała mokra - zauważyłem
- Aleś spostrzegawczy. - zaśmiała się
- Dam ci jakieś ciuchy. - rzekłem, a ta wybałuszyła oczy.
- Masz babskie ubrania?
Uśmiechnąłem się psychodenicznie, a ta tylko pokiwała głową niedowierzająco szepcząc coś o dzieciach i mężczyznach. Ruszyliśmy do holu.
- Czekaj! Goście nie mogą zobaczyć mnie z taką fryzurą! - żachnęła się
- No to pójdziemy tylnymi drzwiami. - podrzuciłem ją lekko tak by znów wpadła mi w ramiona.
***
Zaprowadziłem ją do mojej sypialni i poprosiłem by usiadła na łóżku, a ja w tym czasie przekopywałem stertę koszulek.
- Ta będzie idealna - rzuciłem jej na głowę - Ale wybacz, bielizny nie mam. - zaśmiałem się
Pokazała mi język.
- Nie patrz. - nakazała mi bym się odwrócił
- To idź do łazienki.
- Dobry pomysł - wzięła koszule i potruchtała do łazienki.
Ja w tym czasie poszedłem na dół.
- Stary, nie wiedziałem, że w takim małym domku, może być tak super impreza! - rzucił Rixon
- To teraz już wiesz - poklepałem go po ramieniu - Ściszcie trochę tą muzykę. - poprosiłem
Podszedł do nas kelner, był to człowiek. Jak na razie żaden wampir go nie zaatakował.
- Poprosiłbym kolacje dla dwóch osób i butelkę czerwonego wina
- Już się robi!
- Widziałem Was w basenie. - wyszeptał Rix - Fajna z Was para. - oznajmił
- Dzięki. - odparłem i odebrawszy tacę od kelnera poszedłem na górę. Wślizgnąłem się do pokoju i postawiłem kolację na stole. Nalałem po lampce wina i czekałem na Katherine. Właśnie w tej chwili wyszła z łazienki, z poprawionymi włosami aczkolwiek rozpuszczonymi i moimi T-Shirtcie ze SpiderMana, który sięgał jej do ud.
- Wyglądasz wspaniale - przyciągnąłem ją do siebie. - I nie zaprzeczaj. - zmarszczyłem zabawnie brew - Zapraszam do stołu. - rzuciłem okiem na stół.
Usiadła, a ja uniosłem pokrywę jednego z dań. Widniał na nim parujący groszek... Zaraz, zaraz? Groszek?!
- O shit! - zakląłem - To chyba miało być dla kogoś innego.
Nagle zauważyłem kartkę dołączoną do jednego z talerzy:

Drogi paniczu!
Z przykrością oznajmiam, że wszystkie inne składniki się zakończyły i został tylko groszek.

Zagryzłem wargę, a Katherine wybuchnęła śmiechem.
- No to pozostało nam wino - uniosłem oba kieliszki i podałem jej - Za nas. - przybiłem swój kieliszek do jej.
- Za nas - odparła i przybiła.
Zaśmiałem się.
Nie minęło piętnaście minut opróżniliśmy całą butelkę wina. Wtedy kelner przyszedł, a ja musiałem wstać i mu "podziękować" za kolację. Skończyło się jego podbitym okiem, że nie powiedział mi o tym wcześniej.
Podszedłem do Katherine.
- Przepraszam cię za to - przeprosiłem i pocałowałem ją w szyję, potem zszedłem trochę niżej. - Zostań dziś u mnie. - poprosiłem.

Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz