- Rixon, super imprezkę zorganizowałeś - poklepałem go po ramieniu - Odbijany? - spytałem szarmanckim głosem.
Katherine wyraźnie się ucieszyła, że nie musi odbywać tańca z Rixon'em.
- Dureń - burknęła
- Wybacz, taki jest. - rozłożyłem ręce w przepraszającym geście. - Zaszczycisz mnie? - podałem jej dłoń.
Przyjęła ją. Pstryknąłem w palce i muzyka się zmieniła (dałem cynk DJ'owi) na bardziej ruchliwą. Towarzystwo rzuciło się do porywczego tańca.
Położyłem dłoń na jej talli i ująłem jej rękę. Po chwili tańczyliśmy zmysłowym tańcem.
***
Po pół godziny szaleńczego tańca zaprosiłem Katherine do basenu.
- Popływamy? Jak widać jest wolny? - rzuciłem okiem na wodę.
Katherine? Brak weny ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz