- I jak? - stałem przed budynkiem w drodze do mojego auta gdy usłyszałem pytanie Shevy.
- Dzięki za info. Faktycznie masz znajomości. - choć raz mówiła prawdę, pomyślałem. Niestety zapomniałem strzec myśli... Czekałem więc na jakiś jadowity sarkazm, ale ona tylko uśmiechnęła się krzywo w odpowiedzi. Przymknąłem powieki i pomasowałem sobie skroń, gdy otworzyłem oczy już jej nie było. Ale za to był kto inny. Usłyszałem stęki i uderzenia o oponę samochodu.
To przywódczyni mojego klanu zmagała się z blokadą samochodu, którą najwyraźniej założyli jej ludzie Jonathana.
- Hm - zaśmiałem się i oparłem u maskę jej samochodu. - Co to za ciuszek? - staksowałem ją wzrokiem.
Nie odpowiedziała, tylko kątem oka zerknęła na mnie karcąco. Jej pozycja nie zmieniła się - nadal kucała i majstrowała przy blokadzie.
Wywróciłem oczami i pochyliłem się nad autem (tym samym nad nią) i poluzowałem stalowy pręt tym samym zdejmując zaporę.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz