Rixon zaśmiał się cicho, a Jev przewrócił oczami i wysłał mi wzrokową wiadomość - Naprawdę będziesz o tym teraz rozpowiadać? W odpowiedzi uniosłam głowę z wyższością i wsiadłam na auta.
- Strasznie drażliwa jakaś - skomentował Rixon.
- I nie głucha - warknęłam i założyłam nogę na nogę. Usłyszałam jego śmiech i po chwili wsiadł do samochodu. Oni obydwoje siedzieli z przodu, a ja z tyłu. Wbijałam groźne spojrzenie w okno, lecz właściwie po prostu obserwowałam krajobraz.
- W sklepie z ciuchami nie mieli niczego innego? - zauważyłam, że Rixon przypatruje mi się przez lusterko. - Nie to, żebym miał coś przeciwko. Dobrze wyglądasz, kiedy brakuje tylko trzech centymetrów, by zobaczyć twoją pupę. Ale ja na twoim miejscu podciągnąłbym to jeszcze wyżej.
- Och, zamknij się - starałam się brzmieć złowrogo, ale nie mogłam pohamować parsknięcia śmiechem. - To była konieczność.
- Konieczność? - pokręcił głową. - Dobrze, że wskoczyliście do tego basenu - dodał ciszej.
Myślałam, że się załamię i walnęłam głową lekko głową w okno. Przymknęłam powieki i wkrótce zapadłam w sen.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz