- I tak aktualnie cię nienawidzę - zauważyłam. - Nie obchodzi mnie, co o mnie myślisz.
Uniósł brew.
- Tak? Aktualnie mnie nienawidzisz? - zadrwił.
Nie odpowiedziałam i odwróciłam wzrok z powrotem do okna. Podłe skurwysyny. Nie wiedzą, z kim mają do czynienia. Albo przeciwnie. Właśnie wiedzą. Znają mój charakter zewnętrzy, lecz nie wiedzą, że w środku jestem podłą suką. Jeszcze zobaczycie - pomyślałam z sadyzmem. - Oj, zobaczycie.
- Co jest? - odezwał się nagle Jev. - Uśmiechasz się tak, jakbyś właśnie wygrała milion w totka.
- Nie potrzebuję miliona, kiedy mam miliardy - odparłam wymijająco.
Nie złapał aluzji, na co też nie liczyłam. Ostatnio jego IQ srodze mnie zawiodło. Taką też posłałam myśl Rixonowi, na co ten wybuchnął śmiechem. Jev spojrzał na niego, jak na wariata, na co i ja zaczęłam się śmiać.
Jev? Brak, brak weny wieeelki. Wykorzystałam wszystko na moją książkę, którą piszę :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz