Odwróciłam się na pięcie i podeszłam do Hanny Quick - znanej wampirzej piosenkarki - która właśnie wykonywała swój najbardziej znany utwór. Wyrwałam jej mikrofon ze złością. Odskoczyła przestraszona, że ktoś ją atakuje.
- Koniec imprezy! - krzyknęłam. - Zbierajcie się! Już!
Usłyszałam głośne jęki zawodu. Jednak posłuchali, ze mną nie było dyskusji. Zaczęli wycofywać się w kierunku wyjścia.
Patrzyłam, jak ostatnie osoby znikają. Podeszłam do sprzętu grającego i wyłączyłam go. Ze stolików zaczęłam zbierać kieliszki po winach. Ręce mi drżały. Było ze mną coraz gorzej. Wszystko zaczęło się od śmierci Fiodora.
Gdy tylko o nim pomyślałam, kieliszek opadł mi na bruk i rozbił się. Teraz do reszty się rozkleiłam. Zapłakałam żałośnie i usiadłam na schodach.
Ten rozdział w moim życiu się już zamkną, pomyślałam. Nie mogę przyjąć propozycji Andre. Nawet jeśli proponuje mi medalion, który byłby w stanie wskrzesić Fiodora. Ale śmiertelnicy tak żyją. Rodzą się, żegnają innych i umierają. Ja jednak nie mogłam umrzeć. Na dodatek wszyscy odwrócili się ode mnie. A pozostali przy mnie tylko ci, których nie chciałam znać.
Musiałam odejść i więcej nie wracać. Uciec ponownie. Uciec przed rzeczywistością.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz