sobota, 2 sierpnia 2014

Od Jev'a - CD historii Katherine

Tańczyłem właśnie z Rachel Stoner, półtora wieczną wampirzycę o fioletowych oczach i wyglądzie super modelki. Poruszała się ze zmysłową gracją. Jej granatowe włosy opadały na plecy, a szmaragdowa sukienka koktajlowa kontrastowała się z nimi idealnie.
- Martwisz się obławą? - wyskoczyła z pytaniem
- Trochę - wzruszyłem ramionami - Nie chce by zginęli niewinni ludzie, a ta walka przelej mnóstwo niewinnej krwi.
- Rada nie kłamała. - zaśmiała się
- Z czym? - zapytałem spokojnie
- Że pomimo trzech wieków masz w sobie współczucie i dobroć, których się nie przypisuje starym wampirom.
- Jestem w średnim wieku - poprawiłem ją
- Poczucie humoru równie mocne! - uszczypnęła mnie lekko w ramię. - A ten koń, to Twoja padlina? - spytała zaciekawiona
- Wręcz przeciwnie, Xana jest moją pupilką. - Rachel wybałuszyła oczy. Sprzedałem jej pare informacji o klaczy. Głównie to, że jej krew truje. Wampirzyca zmieniła temat. Kątem oka spoglądałem na taniec Andre'a i Katherine.
- Zapomnij o niej. - fuknęła i oblizała kły
- Słucham?
- Jest wredna i niedostępna. Zresztą Lemarie zawrócił jej w głowie, wszyscy o tym wiedzą. - założe się, że podsłuchiwała. - Poza tym, są małżeństwem. - sarknęła.
- Napijemy się jeszcze?- tym razem to ja zmieniłem tematykę.
- Wampirowi nigdy nie za wiele - zaśmiała się - Poczekaj, przekąsze coś. - wymknęła się tylnymi drzwiami na dwór.
Poszedłem za nią, ale nie po to by patrzeć jak je, tylko po Xanę.
Moja pupila siedziała <dosłownie, siedziała> przy różach, które pochłonęła i rżała smutnie. Naprzeciwko niej siedziała Katherine z założonymi rękami i smutną miną.
- Przepraszam za nią - klepnąłem klacz w grzbiet - Powinnaś mieć tu gdzieś jabłoń. - zaoponowałem
- Następnym razem ją pilnuj.
- Panno Aristow... - uciąłem - Wybacz, pani Lemarie - poprawiłem się - nie będzie następnego razu. Super przyjęcie - rzekłem chłodno, wsiadając na klacz. - Rachel! - zwróciłem się do dziewczyny idącej ku nam raźnym krokiem. - Miło było cię znów zobaczyć, mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy - na chwilę zeskoczyłem z Xany i ucałowałem dłoń panny Stoner - Miłego wieczoru. - znów wsiadłem na klacz, która prychnęła na Katherine i odjechała w stronę lasu.

 Katherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz