- Jak możesz!? - zaatakował mnie od razu mój mąż, a raczej były mąż. - Daj spokój! Nie chcesz go odzyskać!? I przejąć z nami władzy!? We dwójkę nie damy rady! A mianowalibyśmy cię przywódczynią wszystkich wampirów na kuli ziemskiej!
- Mianowalibyśmy? - zdziwił się ojciec, ale ten spojrzał na niego surowo. - A, tak. Jasne.
Spojrzałam na nich z dezaprobatą i jakby nigdy nic, minęłam ich na ganku.
- To moja decyzja - warknęłam. - Odejdźcie i nigdy więcej nie wracajcie.
- Ale...
- Odejdźcie i nigdy nie wracajcie - użyłam swojej magii.
Nie mieli wyboru. Jak zahipnotyzowani (bo tak faktycznie było) odwrócili się i zniknęli. Spojrzałam na nich ostatni raz. Już więcej miałam ich nie zobaczyć.
Jev? Brak weny :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz