Nie pograliśmy sobie długo bo za niecałe półtorej godziny przyszli ci
upierdliwcy z opaskami na oczy i nas zabrali. Wtedy po raz pierwszy
zobaczyłem mojego towarzysza (no gdy już ściągnęliśmy opaski), był
wysoki i na swój wiek jeszcze widać było w nim mężczyznę niż dziadka.
Został przemieniony gdy skończył 60 lat, a wampirem był dwa razy dłużej.
Trochę mnie to znieważyło bo byłem najstarszy z nich wszystkich. Nie powinienem siedzieć z uczniakami.
Dopóki nie przyszła ta wredna ciemnowłosa zoła siedziała z nami Viviene, która dosłownie trzęsła portkami gdy na nas patrzyła.
Oczywiście zołza zrobiła krótki wstępik, zaprosiła kogoś by opowiedział o
sobie, a gdy zapadła grobowa cisza popijała sobie spokojnie herbatkę.
- To jakiś klub dyskusyjny czy grupa wsparcia? - zapytałem wlepiając w nią krytyczne spojrzenie moich oczu.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz