Zgodnie ze słowami Katherine strażnicy już na mnie czekali, po to by zawiązać mi opaskę na oczy i wyprowadzić do celi.
Odetchnąłem z ulgą, gdy już siedziałem w tym pomieszczeniu, które
przyprawiało mnie o mdłości. Nie mogłem już tu dłużej wytrzymać. Bez
krwi byłem bardziej podatny na uczucia, które chyba wracały, ale
ostatecznie nie mogły wrócić bez mojej woli. Czułem się słabszy, a w
mojej głowie wirowało tysiące pytań, na które obecnie nie znałem
odpowiedzi.
Wiedziałem jedno, czy z wyłączonym człowieczeństwem czy nie, dalej jej zależało na mnie.
A ja? Nie byłem już pewny, kim jestem, co czuje, i jak dalej żyć.
W końcu odpłynąłem w niebyt, dalej dręczony plątaniną wspomnień, marzeń i myśli w snach.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz