To ja już wolałem ich nie włączać. Dobrze mi było bez uczuć. Chociaż nie
chciałem tu siedzieć przez wieczność. Chciałem pograć w karty.
I akurat sekundę po tym jak Katherine se gdzieś polazła włączyli mi werbenowy gaz.
Zawyłem litanią przekleństw.
***
Ból. Czujesz go przez jakiś czas, wpada w twoje nozdrza, przedostając
się w dół, zapala twoje wnętrzności, i tak na nowo cały czas, nie możesz
wpaść w odrętwienie, ale w końcu uodparniasz się na niego i nie
odczuwasz go już tak dotkliwie.
Gdy się włączę on się podwoi. Zaleję mnie wszystko. Jestem tego świadom.
Punkt 6.00 zostałem wyprowadzony z sali na ćwiczenia siłowe.
Katherine, co na nich?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz