środa, 25 marca 2015

Od Katherine - CD historii Jev'a

- I to i to - odparłam sztucznie i jednocześnie radośnie, nie przejmując się, że pytanie zadał Jev. Obiecałam sobie, że będę go miała gdzieś. - No, dalej, ludzie. Na pewno możecie coś opowiedzieć o sobie.
- I co ci to, kurwa, da? - warknął jakiś typek.
Nie minęło pół sekundy, gdy oderwał się od ziemi i zawisł w powietrzu, a niewidzialna siła go przydusiła. Zaczął charczeć i choć duszenie, by go nie zabiło, sprawiało mu niemały ból. Westchnęłam tylko i dalej popijałam herbatkę.
- Frank, tak? - spytałam, choć doskonale wiedziałam, jak się nazywa. Widziałam akta wszystkich zebranych. - Na naszym spotkaniu odpowiadamy grzecznie i nie zdajemy zbędnych pytań. I na dodatek to słownictwo! Dżentelmenowi to nie odpowiada, prawda? Może jeszcze nie teraz, ale gdy przekonamy cię, że twoje uczucia i emocje są niezbędne, to przeprosisz.
Pozwoliłam, by wisiał w powietrzu przez dziesięć minut. To było dziesięć minut pełne napiętego milczenia i słuchania, jak obok Vivienne szczęka zębami ze strachu. Wiedziała, jakie mam zdolności i nie pierwszy raz widziała mnie, jak w ten sposób się na kimś znęcałam. Jednak za każdym razem, czułam od niej śmierdzący odór strachu.
- Wystarczy - machnęłam ręką, a Frank spadł na ziemię z głośnym plaskiem. - Teraz proszę, Frank, zajmij swoje miejsce - uśmiechnęłam się sztucznie, gdy to zrobił. - Dobrze. Teraz już wiecie, co was czeka za nieodpowiednie zachowanie. Kto zacznie mówić?
Oczywiście, to Frank, pobladły ze strachu, zaczął osobie opowiadać. W jego ślady poszło również kilka innych osób.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz