Mój dzisiejszy dzień wydaje się - ciągnął się w nieskończoność pełen nudy i monotonności.
Podczas sesji oczywiście Frank mówi jako pierwszy i najdłużej, więc
wszyscy się nudzą. Czekają na swoją kolej. Ja nie czekam, po co mi to?
Siedzeniu tu jest karą, więc po co mam się żalić.
Wpatrywałem się we wszystko co nie było nią, nie chciałem by uczucia
mnie zalewały, ale w końcu musiałem to zrobić, a nasze spojrzenia się
złączyły na sekundę. Przez jej twarzy przebiegł cień strachu, a ja
wiedziałam, że to nie jest spowodowane otaczającymi nas wampirami.
Za chwilę założyła maskę obojętności i nikt nie zauważył, że do końca sesji siedzi spięta i nieobecna.
Gdy wszyscy wyszli znów zostałem tylko ja.
- Co to było?
- Co? - zapytała wzruszając ramionami
- Wiesz co.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz