Obudziłem się koło 9 rano, a to wszystko przez krzątającą się do kuchni panią Freydez. Czy ta kobieta w ogóle śpi? Słyszałem jak wysypała cukier z pojemniczka, który upuściła. Potem szukała zmiotki i w końcu zamiatała, a przy tym strąciła kilka kwiatków leżących na parapecie.
Złapałem się za głowę nie mogąc już dłużej tego słuchać.
Wstałem i nałożyłem na siebie tylko bielizne bo i tak miałem zamiar poddać się ukojeniu - kąpieli w mojej niemal złotej wannie.
Oczywiście ten fakt nie umknął pani Freydez, która przyłapała mnie skradającego się do swojego pokoju. Pokiwała głową zdegustowana, ale potem parsknęła cicho swoim skrzeczącym śmiechem.
***
Doprowadziłem się do początku i sprawdziłem co u Katherine - nadal spała. Ułożyłem się obok niej - w porównaniu do niej ubrany - i wpatrywałem się w jej twarz póki nie otworzyła oczu.- Cześć, księżniczko.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz