Zgodnie z domniemaną prośbą Katherine wziąłem prysznic. Ach, jak ja
uwielbiałem wodę, która zmywała ze mnie te wszystkie złe uczucia. Teraz
stało się tak tylko częściowo, ale czułem się lepiej. Zanurzyłem swój
T-shirt w misce z wodą by go trochę odświeżyć. Spodni jeszcze nie
zamierzałem prać bo Katherine miała przyjść. Co prawda, już mnie
widziała w dość intymnych sytuacjach, ale teraz byliśmy dla siebie jacyś
obcy.
Gdy weszła do pokoju siedziałem na łóżku po turecku rozmyślając co będzie dalej.
- Jak się czujesz? - zapytała siadając na kraju łóżka.
- Bywało lepiej. - wzruszyłem ramionami - Dziękuje.
Uśmiechnęła się, ale jej oczy nadal błyszczały, chyba od łez.
- Wszystko będzie dobrze. - zapewniłem ją - Ja niedługo będę sobą.
Całkowicie. - zbliżyłem się do Katherine i ją przytuliłem wplatając
palce w jej włosy.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz