- Jev, nie rozpraszaj mnie. - szepnęła, a wokół naszych twarzy roztoczyły się kłębki dymu wydmuchane z ust Pavla. Widziałem, że Thomas mimo wszystko też sięgnął.
- Chcesz? - zapytał podając mi paczkę
- Nie, jeszcze umrę na raka - wypomniałem słowa Katherine - Wolę nie nadużywać już niczego. Poza nią. - mrugnąłem do Kath, a oni się zaśmiali.
Przypomniała mi się sytuacja z ćwiczeń siłowych, gdy biegałem wokół nich, a oni posyłali mi pełne politowania spojrzenia. Widać Thomas nadal nie wierzył w moją przemianę, bo zachowywał dystans.
Oczywiście po kilku minutach doczekaliśmy się puenty.
- Ja zawsze wygrywam - uśmiechnęła się szelmowsko sącząc whiskey z kieliszka.
- Niewątpliwie - przyznaliśmy.
Katherine? Sorki, że nudne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz