- Przepraszam.
- Za co? - zapytał zdziwiony, unosząc brwi.
- Za to, że kompletnie nie przyszło mi do głowy, jak musisz czuć się słaby - położyłam głowę na jego ramieniu, mocniej go ściskając. - Jestem okropna, że nawet nie uświadamiałam sobie, jak bardzo musisz cierpieć. Musimy coś z tym zrobić. Potrzebujesz o wiele większej dawki energii, więc będę musiała skombinować jakąś osobę, która chętnie odda ci swoją krew. To nie będzie trudne. W kwaterze jest masa takich osób.
- Możesz to zrobisz? - był kompletnie zszokowany.
- Oczywiście, że nie. Nie możemy dawać wampirów, które są świeżo po uzależnieniu, ludzkiej krwi. Mogłyby wtedy przeżyć szok i powrócić do uzależnienia.
- A ty jednak złamiesz dla mnie zasady?
- Ufam ci - uśmiechnęłam się blado.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz