Nie wierzyłem, że tak łatwo może wszystko załatwić. Tu krył się jakiś podstęp.
- Wszędzie byle jak najdalej od ciebie - warknąłem gniewnie wpatrując
się w róże - Ucieszy cię to, prawda? Będziesz mogła przespać się ze
swoim kochasiem. Bez poczucia winy. - zrobiłem skruszoną minę. - Albo
nie, zabij mnie sama. Na pewno ci ulży. - pokiwałem głową - No dalej,
gdzie kołek? - w tym momencie wrzałem z gniewu, ale było mi wszystko
jedno. Poczułem coś mokrego na policzku, Łzy. W tej sekundzie zalała
mnie fala wszystkich wcześniej zatuszowanych emocji - nienawiść, żal,
gniew, złość, zazdrość, rozpusta, obłuda, miłość.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz