Uniosłem brew.
- Zawsze gdy coś jest istotne tuszujemy to stwierdzeniem: "To nieważne",
ale skoro tak twierdzisz. - nie miałem zamiaru się z nią spierać,
jeszcze bym wyleciał kolejny raz przez balkon, a tego nie chciałem. Raz -
nie miałem siły, a upadek by ją jeszcze zniminimalizował. - To co
robisz jest mega nudne. - stwierdziłem obrzucając wzrokiem jej biurko
zawalone papierami. - Pomóc ci w czymś? - zapytałem, ale chyba było to
zbędne. - W takim razie powodzenia.
Katherine, wena odeszła -.-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz