Przez pierwsze kilka sekund nie wiedziałam, jak mam zareagować. Powoli wyciągnęłam ręce i położyłam ja na jego karku, przybliżając go do siebie. Pocałowałam go ponownie. Czułam się, jak w niebie, gdy przesunął dłonie na moją talię, a ja kompletnie oplotłam go ramionami. To mogło trwać tylko chwilę, lecz wydawało się ciągnąć wiekami. A jednocześnie być tak krótkie. Czułam się całkowicie spełniona i zapomniałam o wszystkim. O niewyspaniu, Yonie, poczuciu słabości. Zapomniałam o przeszłości i przyszłości. Żyłam teraźniejszością. Albo jednak nie żyłam. Umarłam i poszłam do miejsca, na które myślałam, że nie zasługuję. Do miejsca, gdzie moje szczęśliwe zakończenie było możliwe.
I wtedy się obudziłam. Ono cały czas było możliwe. Tylko nie wyciągałam ręki odpowiednio daleko, by je zdobyć.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo za tobą tęskniłam - szepnęłam, nie odsuwając się od niego na więcej, niż milimetr. - Kocham cię.
Jev?
Krótkie, ale pełne serca ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz