piątek, 27 marca 2015

Od Katherine - CD historii Jev'a

Pokręciłam głową, tłumiąc ziewnięcie.
- Nie przeszkadza mi to, że tu jesteś. Właściwie, to był to mój pomysł, byś tu zamieszkał - wyłączyłam telewizor. - Nie jesteś tu tylko, dlatego, że bałam się zostawić cię samego. Chociaż to oczywiście też - uśmiechnęłam się pod nosem. - Jesteś tu głównie, dlatego, ponieważ spełniłam twoją prośbę. Nie wróciłeś do kwatery. Dalsze leczenie przejdziesz tutaj.
- Co? - nie wyglądał, jakby dokładnie zrozumiał, o co chodzi.
- Przez dwa tygodnie będziesz tak jakby moją... pracą - zastanowiłam się nad właściwym doborem słów. - Nie będziemy tu robić dokładnie tego, co robiłeś w kwaterze, ale podobne rzeczy. Nie możemy przerwać twojego leczenia.
Pokiwał głową, jakby pogodził się z tą myślą.
Kolejnego ziewnięcia nie mogłam stłumić. O nie. Nie mogłam zasnąć.
- Idę na spacer - stwierdziłam szybko i wstałam. Kurde, byłam prawie naga. - Tylko się przebiorę. Ty możesz robić... Co chcesz. Jutro wyślę kogoś, by kupił ci jakieś ciuchy i telefon, byś w razie czego, jak mnie nie będzie, mógł się ze mną skontaktować - zaryzykowałam, schyliłam się i pocałowałam go w czubek głowy. - To idę. Błagam, nigdzie nie wychodź - wyszłam do mojego pokoju, zostawiając go samego siedzącego przy kanapie.

Jev?
Wiem, że krótkie, ale właśnie wróciłam ze szkoły i owa szkoła zabrała mi wenę ;__; 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz