Odstawiłam szklankę i spojrzałam na niego beznamiętnie. Miałam już dość słuchania ciągłego skarżenia się i obrażania mnie.
- Nie chcę, żebyś mi dziękował - syknęłam. - Chcę tylko, żebyś wiedział, iż chcę dla ciebie jak najlepiej. Teraz tego nie rozumiesz, ale przypomnisz sobie moje słowa około za dwie godziny, gdy ilość ludzkiej krwi w twoim organizmie zmaleje, a ty znów staniesz się podatny na emocje - wstałam gwałtownie i odwróciłam się od niego. - Teraz wyjdź. Nie chcę cię widzieć na oczy.
Wysłałam telepatyczną myśl strażnikom przed drzwiami, którzy weszli, zawiązali mu ponownie opaskę na oczach i wyprowadzili go. Ja w tym czasie starałam się odepchnąć cisnące się na oczy łzy.
Ostatni raz mnie zranił.
Jestem Katherine Aristow. I nie pozwolę sobie płakać przez jakiegoś pieprzonego wampira, którego akurat kocham, a który akurat mnie nienawidzi.
Muszę o nim zapomnieć i przestać żyć nadzieją.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz