- Widzę, że humorek ci się poprawił - mruknęłam, gdy był już przy drzwiach, by wyjść. - Zacząłeś być strasznie zgryźliwy - spojrzałam na niego, na chwilę przerywając pisanie na komputerze. - Na komodzie, przy wyjściu, leżą klucze. Jak chcesz to możesz się przejść, a wróć około za pół godziny. Byłoby dobrze, gdybyś w ogóle wrócił.
Wstałam i skierowałam się w kierunku łazienki połączonej z gabinetem.
- A teraz, wybacz - otworzyłam drzwi i spojrzałam na niego przez ramię. - Muszę się odświeżyć.
Zostawiłam go za sobą w gabinecie i usiadłam na ławeczce w łazience, by przemyśleć całą sytuację z Yoną.
Jev?
Weny nie ma, a mi się chce spać :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz