niedziela, 29 marca 2015

Od Katherine - CD historii Jev'a

Spojrzałam na niego przerażona.
Za nim jednak jego kły zdążyły dotknąć szyi pani Freydaz, grzmotną mocno w drzewo. Przy tak wielkim przyśpieszeniu nawet wampir mógł stracić przytomność na kilka minut. Tak też się stało. Oczywiście, drzewo zawaliło się.
Pani Freydaz stała osłupiała, na trzęsących się nogach.
- Proszę wracać do domu - powiedziałam spokojnie. - Może pani wziąć sobie tygodniowe zwolnienie.
Skinęła głową, lecz nie odezwała się, i ruszyła w kierunku domu.
Ja w tym czasie starałam się przenieść telekinezą Jev'a do domu.

Siedziałam przy nim w jego sypialni i patrzyłam na jego nieprzytomną twarz. Byłam głupia, kiedy myślałam, że nigdy do tego nie dojdzie. Będę musiała załatwić mu pożywienie naprawdę bardzo szybko.
Nagle Jev poruszył się i otworzył oczy.
- Cześć - szepnęłam, głaszcząc go po twarzy.

Jev?
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz