piątek, 27 marca 2015

Od Katherine - CD historii Jev'a

- Tak - przewróciłam oczami. - To moja gospodyni, pani Freydez. Jest twardsza, niż skała - nie, nie ziewnę teraz. Nie ziewnę. Och i ziewnęłam. - Nie ma czasu spać, trzeba pracować - mówiąc to weszłam na maila, sprawdzając, czy jeden z moich urzędników wysłał mi już raport. - I tak nie mam ochoty spać.
- Widać - uniósł brwi.
- Naprawdę, nie mam ochoty - powiedziałam stanowczo. Koszmary odbierały snowi całą przyjemność.
- Jak chcesz - mruknął i zajął miejsce przede mną.
Siedzieliśmy w milczeniu niemal dziesięć minut. Starałam się pracować, lecz naprawdę nie miałam na to siły. Nie zdziwiłabym się, gdybym nagle zasnęła przy komputerze. Zamrugałam szybko.
Pracować, pracować, pracować.
- Przemęczasz się - stwierdził.
Jakbym tego nie wiedziała.
- Nie prawda - opowiedziałam, choć doskonale wiedziałam, że ma rację. - Robię to, co sprawia mi przyjemność. Czyli robię to, co zawsze. Witam w moim świecie. Zwykle cale dnie spędzam na poganianiu nowych urzędników, organizowaniu nudnych spotkań, pomaganiu urzędnikom w sprawach biznesowych - ucięłam, gdy usłyszałam odgłos faksu. - Bez jaj.
Ta czarownica sprawiła sobie komputer! Dostałam wielką wiadomość o treści: "Zdecydowałaś się na maleńką przysługę?".
Szybko zabrałam to ze wzroku Jev'a, aby nie zobaczył, co było tam napisane. 
- Co to? - zapytał.
- Nic ważnego - burknęłam, wkładając to do niszczarki. I po krzyku.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz