Udałem, że idę głośnymi zbulwersowanymi krokami (niczym dziecko, które nie dostało lizaka) prosto do salonu, gdzie mam zamiar pooglądać głośno telewizję - by poprzeszkadzać jej trochę w koncentracji. W sumie gdyby to była prawda nie mogłaby się doczepić, iż praktycznie nic nie słyszałem z odległości 2 metrów. Dałem głoś na najwyższy stopień i wyszedłem z domu tak cicho jak się dało (dźwięki telewizora nieco zagłuszyły moje kroki, więc na razie mój plan szedł według zamierzenia). Oczywiście dysponowałem planem B - ucieczka.
Przemierzałem ulice Sheffield wypatrując wszystkich ciekawych atrakcji. Ludzi.
Minąłem okoliczny sklepik ze słodyczami, ale nie mogłem zaatakować sprzedawcy, który cóż, nie krył się ze swoim istnieniem - miał na sobie różowy strój loda - a tak nie byłoby mi zbyt wygodnie go zaatakować.
Status: głodny
Poszukiwania: lepiej nie mówić
W końcu zauważyłem grupkę dziewczyn i chłopców siedzących na śmietniku - palili jakieś zioło i rozbawieni tarzali się w śmieciach.
Very funny - przemknął mi przez myśl ów sarkazm.
- Siema - wszedłem w ciemną uliczkę i bliżej przyjrzałem się grupce nastolatków. 4 dziewczyny i 3 chłopaków, oj coś nie do pary, zaraz można to zmienić.
- Coś ty za jeden? - odezwał się wysoki chłopak (oczywiście nie tak wysoki jak ja) z zarostem i skrętem w ustach.
- Mogę się przyłączyć? - zapytałem poklepując kieszeń
- Jasne, pokaż co tam masz. - zawołały chórem dziewczęta.
- Jasne - uśmiechnąłem się szyderczo - Podejdź. Tylko nie krzycz zbyt głośno - poleciłem - No, wiesz, gliny - miałem na myśli raczej moje wampirze gliny i oczywiście upierdliwą ukochaną, która w tej chwili mnie nie interesowała, a szczególnie jej zastrzeżenia.
- Pewnie. - dziewczyna rozciągnęła pożółkłe zęby w uśmiechu
- No to start - też się wyszczerzyłem, ale nie tylko zęby, ale i kły. Wbiłem kły w jej szyję i zacząłem sączyć lepką ciecz, która rozgrzała się w moim gardle - Mmm. - zamruczałem - Chce więcej, a ty?
- J-jasne - wybąkała
Piłem jeszcze przez chwilę zanim jeden chłopak usiłował odciągnąć mnie od panienki. Na próżno. Byłem silniejszy. Wszystko słyszałem i widziałem. Obróciłem się z impetem i walnąłem go pięścią w twarz. Opadł na chodnik uderzając o niego mocno głową.
- Ojć. - zachlipałem - No i trzeba pozbyć się dwóch ciał. To ci pech.
Katherine? Tylko jeszcze mnie nie znajduj. Ps. Napisz mi na howrse od kiedy będziesz mogła jutro pisać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz