poniedziałek, 30 marca 2015

Od Jev'a - CD historii Katherine

Zdenerwowałem się...Zirytowałem się... Gorzej. Byłem mega wkurzony. To, że jest przywódczynią, z jakiejś dziwnej racji nie czyni ją moim nadzorcą, ani mnie jej podwładnym. Nie powinienem jej prosić o wyjście, miałem wolną wolę. Chciałem wyjść, nie.. Ja musiałem wyjść! Natychmiast.
Udałem, że idę głośnymi zbulwersowanymi krokami (niczym dziecko, które nie dostało lizaka) prosto do salonu, gdzie mam zamiar pooglądać głośno telewizję - by poprzeszkadzać jej trochę w koncentracji. W sumie gdyby to była prawda nie mogłaby się doczepić, iż praktycznie nic nie słyszałem z odległości 2 metrów. Dałem głoś na najwyższy stopień i wyszedłem z domu tak cicho jak się dało (dźwięki telewizora nieco zagłuszyły moje kroki, więc na razie mój plan szedł według zamierzenia). Oczywiście dysponowałem planem B - ucieczka.

Przemierzałem ulice Sheffield wypatrując wszystkich ciekawych atrakcji. Ludzi.
Minąłem okoliczny sklepik ze słodyczami, ale nie mogłem zaatakować sprzedawcy, który cóż, nie krył się ze swoim istnieniem - miał na sobie różowy strój loda - a tak nie byłoby mi zbyt wygodnie go zaatakować.
Status: głodny
Poszukiwania: lepiej nie mówić
W końcu zauważyłem grupkę dziewczyn i chłopców siedzących na śmietniku - palili jakieś zioło i rozbawieni tarzali się w śmieciach.
Very funny - przemknął mi przez myśl ów sarkazm.

- Siema - wszedłem w ciemną uliczkę i bliżej przyjrzałem się grupce nastolatków. 4 dziewczyny i 3 chłopaków, oj coś nie do pary, zaraz można to zmienić.
- Coś ty za jeden? - odezwał się wysoki chłopak (oczywiście nie tak wysoki jak ja) z zarostem i skrętem w ustach.
- Mogę się przyłączyć? - zapytałem poklepując kieszeń
- Jasne, pokaż co tam masz. - zawołały chórem dziewczęta.
- Jasne - uśmiechnąłem się szyderczo - Podejdź. Tylko nie krzycz zbyt głośno - poleciłem - No, wiesz, gliny - miałem na myśli raczej moje wampirze gliny i oczywiście upierdliwą ukochaną, która w tej chwili mnie nie interesowała, a szczególnie jej zastrzeżenia.
- Pewnie. - dziewczyna rozciągnęła pożółkłe zęby w uśmiechu
- No to start - też się wyszczerzyłem, ale nie tylko zęby, ale i kły. Wbiłem kły w jej szyję i zacząłem sączyć lepką ciecz, która rozgrzała się w moim gardle - Mmm. - zamruczałem - Chce więcej, a ty?
- J-jasne - wybąkała
Piłem jeszcze przez chwilę zanim jeden chłopak usiłował odciągnąć mnie od panienki. Na próżno. Byłem silniejszy. Wszystko słyszałem i widziałem. Obróciłem się z impetem i walnąłem go pięścią w twarz. Opadł na chodnik uderzając o niego mocno głową.
- Ojć. - zachlipałem - No i trzeba pozbyć się dwóch ciał. To ci pech.

Katherine? Tylko jeszcze mnie nie znajduj. Ps. Napisz mi na howrse od kiedy będziesz mogła jutro pisać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz