Przechadzam się uliczkami jakiegoś miasta, gdy nagle słyszę kroki.
Odwracam się i widzę otaczających mnie ludzi z rozerwanymi gardłami.
Jednak się poruszają, chodzą za mną, krzycząc pomstę. Jeden po drugim
wbija mi sztylet w okolicy serca, nie zabijając mnie, jedynie sprawiając
potworny ból. Z mojego gardła i nosa wytryska krew, a sztylet ociera
się o serce boleśnie nakłuwając.
- Proszę, zostawcie mnie - nawołuje, ale już się obudziłem. Dopiero
teraz zauważyłem, że Ben został przeniesiony do innego pomieszczenia.
Zostałem sam. Sam na tym popieprzonym świecie.
***
Ranek.
Ćwiczenia polowe.
Rozgrzewka. Biegamy wokół Pavla i Thomasa jak małe posłuszne owieczki.
Widzę jak przypatrują mi się z niedowierzaniem i współczuciem. Jeszcze
nie tak dawno stałem wysoko, a teraz ledwo odbijam się od dna.
Zajęcia psychologiczne.
Mamy mówić o swoich uczuciach. Rysować jak dzieci u psychologa. Jak
najwięcej mówić. Podczas tego spotkania nie odzywam się ani słowem.
Izolatka
Inne wampiry cierpią męki słuchając tego jednego zdania, które żałośnie
wbija się do głowy. Pozostałem na nie nieczuły. Siedziałem i wpatrywałem
się w drzwi, aż w końcu się stąd wydostanę.
Herbatka
Tak jak na zajęciach psychologicznych siedzę wbity w fotel, nie odezwawszy się ani słowem przez całą sesję.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz