Wybałuszyłem oczy.
- N-naprawdę? - zapytałem cały czas się jąkając. Od kiedy byłem taki
słaby? Czułem się jak niepełnosprawny albo gorzej niczego nieświadome
dziecko. Wszystko tak szybko się działo.
Pokiwała potakująco głową.
- Dobrze. - stałem i czekałem co zrobi. - A wypuścisz Mag?
- Magiene, tą Włoszkę, co wczoraj przyjechała? - zapytała powoli
- Tak, ona tu przyjechała tylko po to by... - zamyśliłem się - chyba
pomóc mi doprowadzić się do takiego stanu. - lekko się uśmiechnąłem.
- Dobrze, zajmę się tym z samego rana - przytaknęła i wyciągnęła kluczyki od samochodu. - Chodź - podała mi rękę.
***
Wsiedliśmy do jej McLarena. Usadowiłem się na miejscu obok niej,
składając ręce na kolanach. Przejechaliśmy drogę do Sheffield w
milczeniu, a ja wpatrywałem się w księżyc, który wydaje się jechał razem
z nami.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz