środa, 25 marca 2015

Od Katherine - CD historii Jev'a

Gdy wracałam do domu, by się przespać, było już ciemno. Jechałam moim McLarenem, wlepiając czujne spojrzenie w drogę. Księżyc oświetlał mi ulicę, która wyglądała niczym z mrocznego horroru. Szczególnie, że jechałam w środku lasu. Nie byłam się, jednak. Kiedy masz niezwykłe czułe zmysły, wyczuwasz zagrożenie zanim ono się pojawi i masz zdolności telekinetyczne, niczego się nie boisz.
Nagle zauważyłam coś przy drodze. A raczej kogoś. Warknęłam pod nosem przekleństwo i zahamowałam. Niska postać otulona czarnym, długim płaszczem, weszła do mojego samochodu.
- Zgubiłaś się? - rzuciłam w jej stronę pytanie.
Yona tylko zaśmiała się chrapliwie i gestem wskazała, bym jechała dalej. Nie wiem, od kiedy wykonywałam polecenia tej wiedźmy, ale posłusznie ruszyłam.
- Czego chcesz? - zapytałam.
- Zastanawiam się, Katherine, czy przemyślałaś już moją propozycje. Jedna mała przysługa, która nie będzie cię nic kosztować...
- Ani nic za nią nie dostanę - dokończyłam za nią. - Mówiłam ci już, że bezinteresowne przysługi mnie nie interesują.
- A gdybym zwróciła emocje temu twojemu chłoptasiowi? - mruknęła zachęcającym głosem.
Gwałtownie potrząsnęłam głową.
- Nie. On mnie już nie obchodzi.
Prychnęła.
- Śmiem w to wątpić. Ale cóż, Katherine... Myślę, że jeszcze cię przekonam.
- Śmiem w to wątpić - powtórzyłam po niej, zaciskając gniewnie dłonie na kierownicy.
Ponownie się zaśmiała, a potem nastała cisza. Zerknęłam w stronę drugiego siedzenia. Yona ponownie zniknęła bez śladu.

Następnego dnia, obudził mnie mój telefon.
- Katherine - z drugiej strony usłyszałam głos Vivienne. - Katherine, mam nadzieję, że jesteś już w drodze.
- Obudziłaś mnie. Raczej nie jestem w drodze - mruknęłam gniewnie, że mnie obudzono.
Prawie widziałam, jak wzdrygnęła się przez mój ton.
- Przepraszam, nie chciałam cię budzić. Ale... Ćwiczenia siłowe już się kończą i zaraz zaczynają się zajęcia psychologiczne. A ciebie nie ma.
- Wczoraj był z tobą Thomas. Poproś go. 
- Nie ma go. Musiał rano wyjechać - załkała. - Kath, proszę. Nie możesz mnie z nimi zostawić.
- Nie - powiedziałam stanowczo. - Daj mi się wyspać i weź kogoś innego. Pavlo się pewnie zgodzi.
Westchnęła z rezygnacją.
- W porządku. Ale wiesz, że on od psychologii nie jest najlepszy - zamilkła na moment. - Ale przyjdziesz na te rozmowy przy herbatce o siedemnastej?
Uśmiechnęłam się.
- Nigdy nie przegapiłabym earl grey.
Odetchnęła z ulgą.
- Dobrze. Do zobaczenia, Kath.
Rozłączyła się, a ja ponownie zapadłam w sen.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz