środa, 25 marca 2015

Od Katherine - CD historii Jev'a

Siedziałam w ciemnej sali na miękkiej kanapie. Przed sobą miałam czarny, pusty fotel i mały stoliczek z whiskey. Do środka pomieszczenia wpadał tylko lekki blask księżyca, z małego okienka przy suficie.
Nagle wielkie drzwi się otworzyły i do środka weszły dwa wampiry trzymając mocno Jev'a, który miał zasłonięte oczy. Oczywiście, nie mógł widzieć, gdzie się znajduje i jak rozmieszczone są korytarze, bo byś może spróbowałby uciec (co było niewykonalne przy zabezpieczeniach ochronnych, które ustanowiłam, ale bezpieczeństwo przede wszystkim).
Wprowadzili go, a ja machnęłam ręką w ich stronę, że mają go puścić i wyjść. Tak też zrobili. Przez chwilę Jev stał w milczeniu, wciąż nie odsłaniając opaski, choć nie dostał wyraźnych rozkazów.
Westchnęłam z rezygnacją, a on zesztywniał, gdy miał już pewność, że to ja.
- Zdejmij to cholerstwo i usiądź - powiedziałam spokojnie. Powoli zdjął opaskę i przyjrzał mi się uważnie. Wciąż milczał, ale czułam, że chciałby mi wykrzyczeć milion zniewag i oskarżeń. Usiadł przede mną na pustym fotelu. Wskazałam dłonią na whiskey i dwie szklanki. - Napij się, jak chcesz - nie zrobił tego, a ja ponownie westchnęłam i sama z chęcią się napiłam. - Przykro mi za ten nieprzyjemny środek transportu i...
- Nieprzyjemny? - warknął. - Nieprzyjemnych jest wiele rzeczy, ale to... To była tortura.
Skrzywiłam się.
- To nie była moja wina - oznajmiłam, wyczuwając nutkę oskarżenia w jego głosie. - Liczyłam na to, że przewiozą cię do Londynu w jakiś normalny sposób. Ale najwyraźniej stawiałeś opór...
- A czego się spodziewałaś?
- Oczywiście, wiedziałam, że nie pojedziesz z nimi dobrowolnie, ale cała ta podróż... To był wymysł Blake'a i Philip'a. Myśleli, że ten sposób przypadnie mi do gustu - pokręciłam głową nad ich głupotą. - Zostali tylko odpowiednio ukarani - uśmiechnęłam się z drwiną. - Najwyraźniej uważali, że ściągam cię tu dla większej ilości... nieprzyjemnych rzeczy.
- W takim razie po co mnie ściągnęłaś, jak nie po "nieprzyjemne rzeczy"? - prychnął.
- Nasz system leczenia z uzależnienia jest najmniej brutalny na świecie. To moja zasługa. Kiedy była dyskusja na temat tego, jak u nas będzie to wyglądało, cały czas myślałam o tobie - spojrzałam na niego z troską. - Wiem, że zabijałeś ludzi, Jev. Gdyby odnalazły cię włoskie władze... Już byś nie żył.

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz