Wszyscy wyszli, jedynie Jev trochę się ociągał, gromiąc mnie wzrokiem. Cóż, ostatnio zauważyłam u niego poprawę, lecz jak widać, wróciliśmy do punktu wyjścia.
Było trochę po 21. Siedziałam w swoim gabinecie i przekładałam dane Clary, Beniamina i Franka z folderu "Uzależnieni" do folderu "Wypuszczeni". Nagle ktoś bez pytanie wszedł do mojego gabinetu, a ja podniosłam głowę.
Wampir był mi nieznajomy. Miał lśniące, błękitne oczy i czuprynę ciemnobrązowych włosów. Jego przystojne rysy twarzy wykazywały, że pochodził z Irlandii. Upewniłam się, gdy przemówił z wyraźnym, irlandzkim akcentem.
- Przepraszam! - powiedział szybko, nie wyglądając jednak na skruszonego. - Chyba pomyliłem gabinety - uśmiechnął się zniewalająco. - Nazywam się Cillian O'Connor. Jestem nowym asystentem pani Aristow.
- Wystarczy Katherine - poprawiłam go, odwzajemniając uśmiech.
- Och, to ty - zaśmiał się. - Jeszcze raz przepraszam, że tak wparowałem do pani gabinetu.
- Nic nie szkodzi - wskazałam na fotel przede mną. - Proszę, usiądź. Czekałam na ciebie. Będziesz moim drugim asystentem, ponieważ moja obecna asystentka nie wyrabia - uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Chyba tak na mnie działał. - Przy mnie zwykle ma się dużo do roboty.
- Na to liczę - odparł. Czyżby flirtował ze swoją szefową już pierwszego dnia? - Kolejny raz przepraszam i... Wiesz, co, Katherine? Chyba wiem, jaką dać ci rekompensatę.
- Tak? - zapytałam zainteresowana. - Jaką?
- Wyglądasz na osobę, która lubi pić kawę na tarasie ekskluzywnej kawiarni.
Mój Boże, zapraszał mnie na randkę. Nie ma co kłamać, oczarował mnie, ale czy miałabym z nim iść gdziekolwiek? Ostatnio bywałam samotna. Może to byłby dobry pomysł? Chris doradzał mi, by znaleźć sobie chłopaka.
- Jutro o 20 czekaj na mnie przed budynkiem kwatery.
Uśmiechnął się jeszcze szerzej, a po bokach ust pojawiły mu się słodkie dołeczki.
- Już nie mogę się doczekać.
Jev?
Haha, sorry, ale musiałam dodać jakiegoś typka, który będzie chodził z Kath. Jev może wyzwolić emocje poprzez zazdrość :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz