- Może ja - uniosłem chciwie rękę. Spojrzała na mnie nieufnie, ale przyjęła mój głos.
Wstałem.
- Nazywam się Jev Roth, ale to przecież wiecie. Ten co siedział w
izolatce. Chciałem wam oznajmić, że było do bani, ale już lepiej tkwić w
niej samemu niż tu z wami siedzieć i was oglądać jak się łatwo
poddajecie.
Wtedy Beniamin również wstał, wyciągnął z kieszeni karty oddając mi je, i
również się poddał. Jego oczy stały się wypełnione wszystkimi dotąd
ogłuszonymi emocjami.
- No to super - klasnąłem i usiadłem wpatrując się gniewnie w Katherine.
Zawsze wszystko psuła. - Wylewajcie swoje żale dalej. Chętnie
posłucham. Może nawet pożałuje. Żałosne snoby. - jak mój humor zniknął
tak wrócił.
Katherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz