Uśmiechnął się i pocałował mnie.
- Mój błąd - musnął nosem moją szyję.
- Już za późno - odwróciłam się od niego plecami. - Daj mi spać. To, że się już obudziłam, wcale nie oznacza, że nie chcę mi się dalej spać - lecz, gdy tylko zamknęłam oczy, poczułam nieprzyjemny chłód, uświadamiając sobie coś. Koszmary nie zniknęły. Myślałam, że gdy będę z Jev'em to wszystko, co działo się w mojej głowie podczas snu przepadanie. Nic bardziej mylnego. Choć wciąż ich nie pamiętałam, były jeszcze straszniejsze, niż do tej pory.
- Wszystko w porządku? - usłyszałam za sobą pytanie. - Zadrżałaś.
Cholera. Nie powinien wiedzieć o moich problemach.
Odwróciłam się, zmuszając się do uśmiechu.
- Chyba jednak nie będę spać - oznajmiłam. - Jest mi zimno, bo brakuje mi twojego ciepła przy mnie.
Nie wyglądał, jakby to kupił, ale z rezygnacją skinął głową, udając, że wszystko jest w porządku. Źle czułam się ukrywając to przed nim, ale naprawdę nie widziałam w tym nic na tyle poważnego, by obarczać go moimi problemami.
Wstałam i podeszłam do szafy, czując na sobie jego wzrok. Uśmiechnęłam się pod nosem, lecz gdy się odwróciłam, przybrałam srogą minę.
- Co się tak gapisz? Nigdy nie widziałeś nagiej kobiety? - rzuciłam w niego najbliższą rzeczą, która miałam pod ręką, czyli stanikiem. - Idę wziąć prysznic. Ty w tym czasie możesz złożyć mi zamówienie na śniadanie do pani Freydez. Poproszę dietetyczny jogurt o smaku mango z płatkami musli. I do tego latte - uśmiechnęłam się słodko i zniknęłam w łazience.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz