czwartek, 26 marca 2015

Od Katherine - CD historii Jev'a

Randka udała się świetnie. Cillian miał klasę, więc od razu nie poszedł ze mną do łóżka, ale odprowadził mnie do drzwi i pocałował na pożegnanie.
Następnego dnia szłam do kwatery cała w skowronkach. Nic mi nie mogło zniszczyć dnia. Po raz pierwszy od naprawdę wielu dni, byłam szczęśliwa. Czułam się, jak Vivienne, pragnąca nieść szczęście dalej i otaczać ludzi optymizmem.
Co prawda, spóźniłam się na spotkanie przy herbatce, ale wchodząc chyba pierwszy raz obrzuciłam wszystkich szczerym uśmiechem. Dostałam nawet kilka odpowiedzi.
- Dzień dobry - powiedziałam, siadając na swoim miejscu. - A bez wątpienia będzie dobry. O! - klasnęłam w dłonie, gdy przyszła wampirzyca niosąca herbatę. - W samą porę! Mam nadzieję, że zrobiła pani ciasteczka, pani Nickson.
Gosposia uśmiechnęła się lekko.
- Oczywiście, że tak, panno Aristow. Wiem, jak pani je lubi - mówiąc, to postawiłam na środku tacę, a ja od razu wzięłam jedno. Za moim przykładem poszło większość wampirów.
- Dobrze - zerknęłam na swoją komórkę i zachichotałam pod nosem, czytając sms'a od Cilliana. Odłożyłam urządzenie. - Na początku chciałabym was przeprosić za spóźnienie. Miałam do wykonania pewną sprawę na mieście. Poniekąd dotyczyła was, więc w najbliższym czasie oczekujcie niespodzianki - wymieniłam z Vivienne porozumiewawcze spojrzenia. - Dobrze, kto chciałby w takim razie zacząć?
Zgłosiła się Helen, która miała urodę latynoski, tydzień temu odzyskała swoje emocje i od tamtej pory, wręcz nie mogła usiedzieć na miejscu. Wiedziałam, że bardzo tęskniła za swoim chłopakiem, którego zostawiła na rzecz krwi i bardzo żałowała drogi, jaką wybrała.
Później było jeszcze kilka innych osób, aż wreszcie nastała cisza.
- W takim razie, skoro milczycie, chciałabym was o czym poinformować - zmieniłam wyraz twarzy na bardziej poważny. - Ta informacja będzie dla tych z was, którzy jeszcze nie uwolnili swoich emocji. Chciałabym, żebyście wiedzieli, że nie chcemy byście uwolnili je dla nas, byśmy po prostu mieli was z głowy. Liczymy na to, że uwolnicie je, myśląc o sobie i o tych osobach, które zraniliście. One zrozumieją i wam wybaczą. Jestem tego pewna - rzuciłam im pokrzepiający uśmiech. - Wiem, ponieważ sama kiedyś byłam taka, jak wy, lecz jeszcze wtedy nie było takich programów - spojrzałam gdzieś w przeszłość i poczułam, jak moje oczy powoli się szklą. Nie, Kath, nie teraz. - Od kiedy w moim życiu wydarzył się pewien... Nieprzyjemny incydent wiążący się ze śmiercią kogoś mi bliskiego - mówiąc to miałam na myśli oczywiście Chris'a - byłam tak przybita, że się uzależniłam. Jednak moi przyjaciele, Thomas i Pavlo, których już poznaliście, po wielu latach pomogli mi z tego wyjść. Dzięki nim zrozumiałam, że robiąc to, co robiłam, nie raniłam tylko moich ofiar, ale także tych, którzy mnie kochali - zamrugałam szybko oczami i uśmiechnęłam się. - Może to nie przemówi to większości z was, ale chciałabym tylko, żebyście wiedzieli, że nigdy nie będziecie sami. A teraz możecie już iść.

Jev?
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz