- Katherine - powiedziałem miękko wymawiając każdą głoskę z czułością. -
Nie wierzę ci. Powiedziałaś to pod impulsem moich słów, ty się nigdy
nie zmienisz. Krzywdzenie dodaje ci ekscytacji. Ty kochasz siebie.
Odchodzę, więc tak będzie najlepiej. Wróć do Christopera, dbaj o Caspra i
zapomnij, że kiedykolwiek coś nas łączyło.
- A ty?
- Teraz to ja wcisnę przycisk: "Wyłącz". Wyłączę wszystkie ciepłe
uczucia, pozostanie tylko nienawiść i złość. Człowieczeństwo się ulotni.
- To pożegnanie?
- Tak, to pożegnanie. - odparłem
<Katherine, sorki, że krótkie, ale cóż 23:12, wena chyba poszła spać>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz