piątek, 20 marca 2015

Od Katherine - CD historii Jev'a

Przez chwile nie mogłam wydusić z siebie niczego. Byłam kompletnie zdruzgotana ostatnimi wydarzeniami, a tego było aż za wiele.
Najpierw straciłam wszystkie swoje emocje. Potem odzyskałam je, wskrzeszając swojego najlepszego przyjaciela, z którym byłam psychicznie związana. Następnie dowiedziałam się, że mam syna. I jeszcze te okropne słowa Jev'a, które miały w sobie tyle brutalnej prawy, że miałam ochotę płakać.
Jev we wszystkim miał rację. Raniłam tych, którzy mnie kochali i chcieli być kochani przeze mnie. Byłam tchórzem, ponieważ uciekałam od jakichkolwiek ciepłych uczuć. Byłam potworem, ponieważ ich do siebie nie dopuszczałam.
A to wszystko wina przeklętego Christophera.
Gdyby nie umarł, byłabym bardziej otwarta na świat. Gdyby nie umarł, wszystko wyglądałoby inaczej. Byłabym osobą, którą byłam kiedyś. Dobrą, odważną i sprawiedliwą.
Ale teraz powrócił. I zamierzam się zmienić. Dla niego. Dla siebie. Dla Jev'a. Dla Caspra. I dla wszystkich innych, którzy poczuli się przeze mnie zranieni.
I nie mogłam już dłużej dusić łez. Same zaczęły płynąć, parzyły mi skórę. Przy tym jednak śmiałam się, a mój śmiech był dziwnie ochrypły, wymieszany ze szlochem.
- Jestem głupia - powiedziałam, zmuszając Jev'a, by spojrzał mi w oczy. - Jestem głupia, bo pozwoliłam zniszczyć wszystko, co było dla mnie dobre. Uznałam, że zasługuję na cierpienie po tym, jak Christopher umarł. Nie chciałam żyć bez niego. Tylko on mnie rozumiał i znał jak nikt inny - wzięłam głęboki oddech i ponownie zaśmiałam, choć moje całe ciało drżało z emocji. - Ale teraz on wrócił. I choć będzie dla mnie ogromną podporą... To już go nie potrzebuję. Sama potrafię być silna i dopuścić do siebie miłość - westchnęłam ciężko, miałam ochotę krzyczeć. - I kocham cię, Jev, wiesz? Naprawdę cię kocham.

Jev?
Przepraszam, że tak krótko... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz