- W porządku - odparłam trochę zbyt spokojnie. - Odejdź, zabij swoje uczucia. To twój wybór. A wiesz, ja nie miałam wyboru. Yona nie powiedziała mi, co się stanie, gdy oddam energię życiową Shevy. Ale ty masz wybór, Jev! - byłam tak załamana, że mój rosyjski akcent, który zwykle ukrywałam, wyrwał się na zewnątrz. - Wiesz, co się stanie, jak to zrobisz? Będziesz szukał zemsty wokół tych, których nienawidzisz. I choć ten Jev, którego znam, nigdy nie zabiłby ich tylko ze zwykłej nienawiści, to ten drugi Jev... Może to zrobić - odsunęłam się od niego na dwa kroki i podrzuciłam ręce do góry. - Cholera! Wiem, że to, co teraz mówię jest strasznie aroganckie, ale możesz zabić mnie! A ja teraz naprawdę mam po co żyć! Zastanawiałeś się nad tym!?
Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale szybko uciszyłam go ruchem dłoni.
- Nie, wiesz, co? Nie odpowiadaj. Chyba nie chcę znać odpowiedzi - odsunęłam się o kolejny krok. - Jeśli to zrobisz, po prostu nie chcę żebyś zbliżał się do mnie i do mojej rodziny - mówiąc do miałam na myśli zarówno Christophera, jak i Caspera. Przez głowę przemknęli mi również Thomas i Pavlo. - To twój wybór - powtórzyłam. - I ja też dokonałam swojego - uśmiechnęłam się blado. - Zmienię się. Obiecuję. I chciałam tylko żebyś dał mi szansę - odwróciłam się, żeby ukryć łzy ponownie napływające do moich oczu. - Ale najwyraźniej według ciebie to tylko puste słowa - zaczęłam iść przed siebie, pozostawiając go za sobą.
Weszłam do mojego domu w Londynie i od razu usłyszałam dźwięki telewizora. Gdy weszłam do salonu, uśmiechnęłam się na widok patrzącego z zafascynowaniem na ekran Christophera. Stałam tak chyba przez dwie minuty, aż wreszcie mnie zauważył.
- Kathie - uśmiechnął się i wskazał dłonią plazmę. - Myślałem, że żyłem w nowoczesnym świecie, no, wiesz, kiedy umarłem - mimowolnie się skrzywił, a zacisnęłam mocno wargi. - Ale teraz... Teraz jest niesamowicie! - po chwili popadł w melancholię. - Ym... Katherine, ile ja dokładnie nie żyłem?
- Dwadzieścia lat - odpowiedziałam głucho. - Mamy rok 2015.
Otworzył szeroko oczy i wyłączył pilotem telewizor. Najwyraźniej opanował już tą umiejętność. Następnie zapadł się w kanapę.
- Dwadzieścia lat...? Cholera - pokręcił głową, jakby w to nie wierzył. - Byłem martwy przez dwadzieścia lat!
Usiadłam szybko koło niego i mocno przytuliłam.
- Ale teraz już tu jesteś - szepnęłam.
Następnego ja i Christopher przybyliśmy do głównej kwatery klanów. W wielkiej sali czekali już na nas Pavlo i Thomas. Nadal nie mogli uwierzyć, że Chris tu jest i ich przywitanie trwało dziesięć minut. Potem przeszliśmy do interesów.
- Dobra, to musimy omówić sprawę klanu... - zaczął Thomas, ale Chris natychmiast mu przerwał.
- Ustąpię z miejsca, Katherine może zostać przywódcą.
- Właśnie miałam powiedzieć to samo - przewróciłam oczami. - Chris, za długo byłeś martwy. Powinieneś zostać przywódcą. Ja z rozkoszą ustąpię ze stanowiska. I tak mam już tego dosyć...
- Nie, nie - odparł. - Mogę być ewentualnie twoim zastępcą. Ale teraz, kiedy znowu żyję, pragnę jak najbardziej czerpać z życia radość.
Uśmiechnęłam się.
- Tego nie mogę ci zabrać - choć naprawdę miałam ochotę ustąpić ze stanowiska, poddałam się. - No, dobrze. Mogę zostać przywódcą. Przynajmniej do czasu, aż Chris się nie wyszaleje.
Zaśmiał się serdecznie i objął mnie.
- Oj, trochę to zajmie, Kathie.
Jev? Co tam u ciebie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz