Okazało się, że zamiast we Florencji (celu mojej podróży) samolot musi
wylądować w Rzymie, a następnie wracać do Londynu, bo jakieś ważne
osobistości mają nim jechać niezwłocznie, jak najszybciej.
Zatem jak najprędzej musieliśmy wylądować. Oglądałem słoneczny Rzym z odległej wysokości.
Moje nowe życie.
***
Krążyłem po uliczkach Rzymu szukając jakiegoś dobrego przechodnia.
Rzym - tak jak go zapamiętałem z lat 70, był bardzo zatłoczony. Co
chwilę ktoś wychodził i wchodził do miejskich kawiarni, barów i
restauracji.
Ludzie śmiali się i tańczyli rozbawieni jakby nie mieli powodów do smutku. Zazdrościłem im.
Jednak musiałem pamiętać, że w każdym zakątku świata mieszkają wampiry - i te dobre, i te złe.
Pamiętam kiedyś spotkałem tutaj piękną wampirzyce, o lśniących oczach,
niewinnym spojrzeniu, która zapaliła we mnie coś więcej niż tylko
pożądanie, ale nie należała do świty dobroci. Ten aniołek wyssysał krew
niemal z każdego kto stanął jej na drodze. Kiedyś gdy się całowaliśmy
ugryzła mnie w wargę i ssała krew łapczywie. Pozwoliłem jej na to, bo i
ona dała mi swojej krwi, był to jakby akt miłości, ale ona była
uzależniona od każdego rodzaju krwi, więc nie mogliśmy stworzyć związku.
Powiedziała wtedy, że zniszczy mi życie i powinienem o niej zapomnieć.
Wpadła jak kamień w wodę i od tego czasu jej nie spotkałem. Przez chwilę
zastanawiałem się, czy tu mieszka. Ale raczej to było niemożliwe. Gdy
była obława na wampiry, ona tu mieszkała, więc mogła nie przeżyć.
***
Siedziałem na dworcu czekając na jakiegoś busa, gdy podjechała czarna
limuzyna z otwartymi oknami. Wysiadł z niej jakiś mężczyzna i kobieta.
Nie widziałem jej dokładnie, ale miała długie czarne włosy wystające
spod białego kapelusza. Była uderzająco podobna do Katherine.
Nie! Znów o niej myślałem, nie mogłem. Miałem tego nie robić.
Wyłączyłem.
<Katherine, to byłaś ty?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz