sobota, 21 marca 2015

Od Katherine - CD historii Jev'a

- Rzym - mruknęłam, wysiadając z limuzyny. - Ostatni raz byłam tu... W sumie to nie pamiętam, ale szowinizm był wtedy naprawdę wysoki. Kiedy założyłam spodnie, jeden typ nazwał mnie...
- Tak, tak - zaśmiał się Christopher. - Pamiętam. To nie było zbyt ładne określenie. Po tym wszystkim walnąłem go w twarz.
Roześmiałam się.
- Tak, to było przezabawne.
Nagle przestał się śmiać, gdy zobaczył coś za moimi plecami i zmarszczył brwi.
- Co jest? - starałam się odwrócić, ale mnie powstrzymał, łapiąc za ramiona.
- To chyba ten twój przyjaciel - szepnął. - Jev. Z tego, co słyszałem o waszych relacjach to chyba nie chcesz go spotkać.
- Jev? Czekaj, co...? - pokręciłam głową, uwalniając się z jego uścisku. - Co słyszałeś o naszych relacjach i od kogo?
- Pavlo lubi gadać...
- Co!?
- Ciszej - przyłożył mi dłoń do ust. - Nie patrzy w tą stronę, więc jest szansa, że jeszcze o nas nie wie. Wycofajmy się za nim wyczuje naszą aurę.
Skinęłam głową i poszłam za nim. Nie mogłam jednak uwierzyć. Jev tutaj...? Musiałam zerknąć przez ramię. I faktycznie. Stał tam. I dzięki Bogu, nie patrzył na mnie, tylko na szybkę pobliskiego sklepu... W której się odbijałam.
Super. Nasze spojrzenia skrzyżowały się na pół sekundy.
I już wiedział, że tu jestem.

- Panno Aristow - skinął w moją stronę boy hotelowy, następnie odwrócił się do Chris'a. - Panie Wester. Państwa pokoje już czekają. Obydwa mają widok na koloseum. Są obok siebie, jak sobie państwo życzyli.
- Dziękujemy - powiedziałam cicho i udałam się w stronę naszych pokoi. Byłam zmęczona podróżą, więc jak natychmiast chciałam się położyć. - Dobranoc, Chris.
Nie zdążył mi nawet odpowiedzieć, ponieważ szybko zniknęłam w swoim pokoju.

Wzięłam szybki prysznic i w samym szlafroku wyszłam na balkon.
Proszę, proszę. Ja to miałam (nie)szczęście. Na sąsiednim balkonie stał Jev.
- Nadal masz uczucia czy mam ci mówić Darth Vader?

Jev?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz