- A czy to nie jest dokładnie to samo, co ty robiłaś przez wiele, wiele lat?
Auć. Wypominanie mi tego było ciosem poniżej pasa. Zmrużyłam gniewnie oczy, ale nie byłam w stanie na niego spojrzeć i wbiłam wzrok w koloseum. Czułam jednak na sobie jego złośliwy wzrok. Wiedziałam, że nie zaprzestanie na lekkich obrazach.
- Dobranoc, Jev - powiedziałam cicho, gdy otworzył usta, by dodać coś jeszcze. Nie patrząc na niego, pośpiesznie weszłam do pokoju. - Mam nadzieję, że dostałeś, czego chciałeś.
Ucieszyłam się, gdy nie dostałam odpowiedzi.
Nieprzyjemne promienie słońca wpadły przez niezasłonięte okno i szczypały mnie w skórę. Jęknęłam i przeciągnęłam się na łóżku. Położyłam prawą rękę na czymś, co bez wątpienia nie było pościelą.
Gwałtownie otworzyłam oczy. Pierwsze, co zobaczyłam to moja ręka leżąca na opalonym torsie jakiegoś Włocha. Potem ujrzałam jego śpiącą twarz i odetchnęłam z ulgą. Musiałam się stąd wydostać.
Cholera. Jak to się stało? Starałam się sobie przypomnieć wcześniejszy wieczór.
Byłam przybita zachowaniem Jev'a, poszłam na dół do baru i... I samo się tak jakoś potoczyło.
Miałam straszne wyrzuty sumienia... Nie. Nie byłam już Jev'em. Mogłam spać, z kim mi się podobało.
Założyłam sukienkę, którą wczoraj wieczorem na siebie naciągnęłam, wzięłam do ręki buty i pośpiesznie zaczęłam iść na boso w kierunku drzwi.
Niestety, latynos się obudził.
- Miele - mruknął zalotnie. - Dove ti sbrighi?
- Dimenticatevi di me - rzuciłam odchodnym i wybiegłam szybko z pokoju.
W swoim mini-apartamencie przebrałam się w fioletową sukienkę bez ramiączek, która była niezwykle luźna w spódnicy. Niestety, zawierała w sobie gorset, więc moje wnętrzności były ściśnięte. Na nogi nasunęłam czarne, wysokie szpilki.
Christopher już czekał na mnie przed lobby.
- Ślicznie wyglądasz, Kathie - przyjrzał mi się uważnie. - Stało się coś?
- Nie, nic - znał mnie na tyle dobrze, że wiedział, iż kłamię. Postanowiłam natychmiast zmienić temat. - To gdzie ten...
W tym momencie pod hotel podjechała biała limuzyna i zatrąbiła, abyśmy wsiadali. Już miałam to zrobić, gdy nagle sobie o czymś przypomniałam.
- Ach! - krzyknęłam. - Poczekaj! Zapomniałam torebki!
- Te kobiety... - westchnął tylko przewracając oczami, ale kierowca poparł go, kręcąc głową. - Dobra, idź. Mamy jeszcze masę czasu.
- Właściwie to... - zaczął kierowca, ale zamilkł, gdy Chris spiorunował go spojrzeniem. - Oczywiście. Pan Miller ma czas.
Na tyle szybko, na ile pozwalały mi szpilki, pobiegłam w stronę mojego pokoju. Tam szybko chwyciłam moją torebkę i pędem ruszyłam w kierunku drzwi wyjściowych. Niestety, na korytarzu wpadłam na kogoś i wszystko mi się wysypało.
- Strasznie przepraszam - powiedziałam szybko, kucając i zbierając rzeczy. - Śpieszę się... - urwałam.
Nade mną stał Jev.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz