Uniosłam brwi.
- Skąd wiesz takie rzeczy?
- Po pierwsze: Twoim ulubionym owocem są jabłka - Casper uśmiechnął się krzywo. - Po drugie: To także mój ulubiony alkohol.
Siedzieliśmy w kawiarni, w której tak bardzo lubiłam przesiadywać. O dziwo, to był mój pomysł, aby się spotkać. Chciałam poznać bliżej mojego syna. I wyglądało na to, że on chciał poznać bliżej mnie. Dodatkowo okazało się, że mamy podobne zwyczaje i upodobania. Obydwoje zamówiliśmy rosyjską earl grey, którą w całym Londynie sprzedawali tylko tutaj. A taka była najlepsza. (dopisek Amzi: serio, rosyjska earl grey jest najlepsza, próbowałam)
- Dobra, dobra. Teraz moja kolej - zastanowiłam się nad pytaniem. - Ulubiony film?
- "Van Helsing" - odparł od razu.
- O mój Boże - uśmiechnęłam się szeroko. - Uwielbiam go. To niemożliwe, żebyśmy byli, aż tacy podobni.
Casper zaśmiał się radośnie i klasnął w dłonie.
- Teraz ja - na chwilę spoważniał. - Jaki jest mój ojciec?
Zastanowiłam się, starając się przywołać w myślach Patricka.
- Jest... - zaśmiałam się na jego wspomnienie. - Jest prawdziwym księciem z bajki. Ma błękitne oczy i idealną, jak na księcia przystało, twarz. Do tego jest miły, ciepły i uroczy.
- Byłaś jego księżniczką?
Mój uśmiech odrobinę zgasł.
- Raczej nie - odpowiedziałam powoli. - Bliżej mi do Złej Królowej, niż do Królewny Śnieżki.
- A kochałaś go? - drążył temat.
- Nie - odpowiedź była szybka. - W swoim życiu zakochałam się tylko raz... - do głowy nagle wpadła mi twarz Jev'a i szybko się poprawiłam. - Dwa razy.
- A mimo to jesteś samotną matką - oparł się o siedzenie i skrzyżował ręce na klatce piersiowej. - Ci dwaj pewnie jeszcze żyją, a ty nadal jesteś sama. Dlaczego?
- To nie jest takie proste - wzruszyłam ramionami. - I nigdy nie będę sama. Christopher powrócił. Mam Thomasa i Pavla. I teraz ciebie - uśmiechnęłam się lekko. - Chciałabym stworzyć z tobą rodzinę.
Rozjaśnił się na moje oświadczenie. Najwyraźniej było to jego największe marzenie, ponieważ w oczach zabłysła mu nadzieja.
- Naprawdę? - roześmiał się.
- Jasne - wstałam, a on powtórzył mój ruch. - Choć. Trzeba ci znaleźć jakiś dom na stałe. No, chyba, że chcesz być typem, który mieszka z mamusią...
- Raczej nie - wtrącił rozbawiony.
- Tak też myślałam.
Jev?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz