Wszyscy zgodnie wznieśli kieliszki i posłali przymilne uśmiechy Christopher'owi.
- Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić! - odpowiedział na te uśmiechy Chris.
- Muzyka! - machnęłam ręką w stronę DJ'a. - Przyjemnej zabawy!
W odpowiedzi usłyszałam głośne, uradowane okrzyki, a jakiś kawałek techno zaczął lecieć z głośników.
Pokręciłam się trochę wśród gości, a następnie uznałam, że, jak na jedną dość mam dosyć ginu i skierowałam się do piwnicy po trochę cydru. Jego nigdy nie miałam dość.
Następnie, upewniając się, że nikt nie zwraca na mnie uwagi (co było trudne do zrealizowania), wyślizgnęłam się na zewnątrz. Poszłam do ogrodu i usiadłam na ławce, podziwiając księżyc w pełni. W oddali słyszałam wycie wilkołaków.
- Jabłko? - usłyszałam skrzekliwy głos Yony i po chwili zobaczyłam ją, siedzącą obok mnie. W dłoni trzymała idealnie czerwone jabłko. - Pomaga na załamanie psychiczne i złamane serca.
- Nie, dziękuję - warknęłam, wytrącając jej owoc z ręki. Gdy tylko upadł na ziemię, stał się czarny niczym smoła. - Starałaś się mnie otruć, czy co!?
Yona tylko zaśmiała się tym swoim, nieprzyjemnym głosem.
- Sprawdzałam twoją wiedzę na temat jabłek i niebezpieczeństw, jakie się z nimi wiążą - wzruszyła niewinnie ramionami. - Przyda ci się na przyszłość - zatarła swoje blade i cienkie jak pergamin ręce. - A tak przy okazji... Zdecydowałaś się już dać mi maleńką przysługę?
- A co będę z tego miała?
- Cóż za altruizm! - zadrwiła. - Absolutnie nic, kochana.
- W takim razie podziękuję - spojrzałam na nią groźnie.
- Najwyraźniej będę musiała przyjść później.
Wystarczyło, że na chwilę oderwałam od niej wzrok, a ona zniknęła w mroku nocy.
Jev? A co u ciebie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz